Mój ostatni deser ;-)

Jakiś czas temu trafiła w moje ręce książka My Last Supper, w której najlepsi kucharze (a w każdym razie ci bardziej medialni) dzielą się swoimi marzeniami dotyczącymi… ostatniego posiłku.
I przy tej okazji sama zaczęłam się zastanawiać, co bym zjadła, gdybym miała świadomość, że oto po raz ostatni wezmę do ust jedzenie. Gdybym mogła wybrać cokolwiek zechcę. W mojej głowie pojawiły się proste smaki kogla-mogla z kakao, naleśniki z jabłkami, ciasto drożdżowe, babka ziemniaczana. Nie myślałam o niczym wykwintnym ani nieosiągalnym. Kiedy przyszła pora na deser, nie mogłam odpędzić od siebie myśli o jednym wypieku.
Czasami są dni, kiedy mam ochotę na jakiś konkretny mariaż smaków. Wiem, że chciałabym połączyć to z tamtym, ale nie mam ochoty na wymyślanie czegoś samej. Wtedy wertuję książki kucharskie, szukam w magazynach i internecie. W takich chwilach dokładnie wiem, jak powinien wyglądać dobry indeks w książce albo jak powinna działać internetowa wyszukiwarka przepisów. Potrafię być bardzo cierpliwa i szukam tak długo, aż znajdę.
Pewnego razu, podczas takiego przeszukiwania, marzyłam o czymś z serem, czekoladą i owocami. Na forum Nigelli znalazłam przepis podany przez użytkownika forum. Przepis pochodzi z magazynu Delicious i gdybym mogła, wyściskałabym jego autora ponieważ jest to jeden z najlepszych serników, jakie jestem sobie w stanie wyobrazić. Nic się z nim nie równa. A zapach, który wydobywa się z piekarnika tak mniej więcej w połowie pieczenia, jest nieziemski.
To powinno być ciasto narodowe.
Zwiększyłam ilość sera i zmieniłam nieco opis wykonania, ponieważ masa czekoladowa nijak nie da się wylewać na masę serową.
Ten przepis to dla mnie klasyk.
W oryginale jest z 400 g sera i z malinami. Tutaj podaję moją lekko zmodyfikowaną wersję.
Przepis podawałam na kilku forach kulinarnych i prawie zawsze wzbudzał duży entuzjazm. Krąży teraz po blogach i innych forach i dobrze, bo jest tego wart 🙂

Sernikobrownie z wiśniami

200 g gorzkiej czekolady (używam 70% Lindt)
200 g masła
400 g cukru pudru (można dać mniej)
5 jajek
100 g mąki
500 g sera kremowego (mój ulubiony: mielony ser w pudełku marki President)
cukier waniliowy lub 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
200 g drylowanych wiśni lub malin (mogą być mrożone)

Piekarnik nastawić na temp. 170 st C.
Blaszkę 20×30 cm wysmarowac masłem i wyłożyć papierem.
Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej, ostudzić.
Masło i 250 g cukru pudru zmiksować na gładką masę. Następnie dodać 3 jajka – wbijając po jednym i dobrze miksując przed dodaniem kolejnego.
Wlać roztopioną czekoladę, dalej miksować. Następnie dodać mąkę.
3/4 mikstury wlać do blaszki.

W drugiej misce utrzeć ser, resztę cukru, jajka i cukier waniliowy. Masa powina mieć gładką konsystencję.
Wylać masę serową na masę czekoladową.
Na wierzch wyłożyć resztę masy czekoladowej i ułożyć owoce.
Piec 45-60 minut. (Przepis zaleca 40-45 min, ale ja piekę 1 h). Studziłam w ciepłym, ale otwartym piekarniku.

Pyszne!
Polecam gorąco.

47 komentarzy
Poprzedni
Następny