Łosoś w miodowo-imbirowej marynacie

Nie wiem, jak mogłam żyć w czasach, w których nie było w sklepach łososia… Nie wyobrażam sobie kuchni bez tej ryby, tak uniwersalnej i smacznej. Tak samo nie wyobrażam sobie życia bez ryb marynowanych. Marynata sprawia, że nawet najbardziej banalna ryba czy mięso, stają się ciekawe.
Łososia, którego dziś polecam, robiłam dziesiątki razy i zawsze wzbudzał duży entuzjazm. Połączenie słodkiego, ostrego i słonego. Ryba jest soczysta i pyszna. Jeśli nie lubicie któregokolwiek ze składników marynaty, można go pominąć.
Nie podaję precyzyjnie odmierzonych ilości, ponieważ wszystko zależy od tego, jakie smaki preferujecie – jeden woli bardziej słone, inny nie toleruje miodu. Bardzo ważne, by przed włożeniem ryby, spróbować marynaty, by żaden z poszczególnych jej składników nie dominował nad innymi.
Polecam gorąco.

Robimy marynatę z:
sosu sojowego
cytryny
miodu
łyżki musztardy
łyżeczki startego świeżego imbiru
Wszystkie składniki dokładnie mieszamy.

Ogólna zasada: sos nie może być ani za słodki, ani za kwaśny, ani za słony. Do ta przygotowanej marynaty wkładamy dzwonka łososia i trzymamy w niej minimum godzinę (najlepiej przez całą noc).
Następnie pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 180 st C ok. 20 minut i podajemy z ryżem lub ziemniaczkami.

Polecam:)

16 komentarzy
Poprzedni
Następny