Paluszki rybne. Ze skorupką.


Zanim urodziła sie moja córka, miałam wielkie plany dotyczące jej diety. Wyobrażałam sobie, że od małego będzie jadła wszystko i lubiła to, co ja. Planowałam zdrowe odżywianie, wymyślne potrawy udekorowane groszkiem i swieżymi warzywami, specjalne kotleciki i rośliny strączkowe.
Los spłatał mi figla i obdarzył niejadkiem. W łososiu są sznurki, w zupie zielona pietruszka. W naleśniku z białym serem rodzynki, a w cieście ciemna, zamiast białej, czekolada.
Jednym słowem, wszystko jest nie tak.
I chociaż ciągle się nie poddaję i mam nadzieję, to postanowiłam trochę odpuścić i zobaczyć, co da się zrobić. Nie wiem, czemu tak jest, że wiele dzieci lubi jedzenie uważane powszechnie za mało wartościowe. I tak, moje dziecko uwielbia paluszki rybne, a raczej grubą warstwę panierki, jaka się na nich znajduje. Kiedy kupuję mrożone paluszki rybne, czasami boję się spojrzeć na skład, gdzie ryba jest w mniejszości, w większości zaś wypełniacze i dodatki. Dlatego postanowiłam sama robić w domu paluszki. Przynajmniej wiem, z czego są, a moja córka pałaszuje je z wielim apetytem. I ja też 🙂

Paluszki rybne

400 g białej ryby, np filetów z mintaja
1 kajzerka pszenna
1/2 szklanki mleka
1 jajko
sól i pieprz, do smaku
bułka tarta do obtoczenia
olej słonecznikowy do smażenia

Kajzerkę kroimy na pół i moczymy w mleku, aż zmięknie. Odciskamy i wkładamy do blendera. Dodajemy rybę, jajko, sól i pieprz. Wszystko miksujemy na gładką masę. Odstawiamy do lodówki na godzinę, aby masa nieco stężała.
Formujemy prostokątne paluszki. Obtaczamy w tartej bułce i smażymy na rozgrzanym oleju z obu stron.
Podajemy z sałatą, frytkami czy bułką.

Smacznego!

13 komentarzy
Poprzedni
Następny