Londyn. Baker&Spice

Dzisiaj odwiedziłam miejsce, o którym myślałam od dawna.
Zaczęło się od opowieści znajomej, która była tu przede mną i opowiadała o nim dużo dobrego. Nie udało mi się wówczas znaleźć wielu informacji w internecie, ale przez zupełny przypadek odkryłam, że z Baker&Spice współpracował kiedyś mój ulubiony piekarz, Dan Lepard. Wydano nawet książkę, Baking with Passion, w której Dan Lepard prezentuje wykonanie chlebów i bułeczek. Z książki udało mi się upiec kilka rzeczy, ale byłam ciekawa, jak wyglądają oryginalne wypieki B&S.

W Londynie są cztery miejsca sygnowane Baker&Spice. Wystrój jest raczej prosty, na środku stoi jeden duży stół, przy którym siadają kolejni goście. Na stołach stoją słoje z domową marmoladą i ogromne bloki masła.
Ale wystrój to jeszcze nic…
Prawdziwą ucztą dla oka i ciała są wypieki, sprzedawane tu na miejscu i na wynos. Przeróżnego rodzaju chleby, croissants, brioszki, ciasta, tarty, bezy. Wszystko jest ekologiczne, a to, czego spróbowaliśmy, było bardzo smaczne.

Na śniadanie można wybierać spośród naleśników, placków, koszyczków pieczywa czy dań z jajek. Karta jest krótka, ale zerkając na talerze współbiesiadników miałam pewność, że właściwie mogę zamówic cokolwiek, a i tak będzie pyszne.

Ceny: koszyczek pieczywa kosztuje 3,50 Ł, koszyczek, w którym jest chałka i duży croissants: 5 Ł. Do tego można jeść dowolną ilość domowej marmolady – truskawkowej, pomarańczowo-porzeczkowej. Smakowała mi zwłaszcza konfitura z miechunki jadalnej, znanej u nas raczej jedynie z jej walorów dekoracyjnych, a szkoda, bo jej owoce przypominają w smaku nieco truskawki.

Ceny dań wahają sie między 9-15 Ł. Na wynos można kupić sałatki, pieczone perliczki, wypieki słodkie i wytrawne, a także świeże mleko, muesli, dżemy… Wybór jest bardzo duży. Ceny raczej wysokie (muesli 9 Ł), ale do Baker & Spice warto wpaść choćby na kawę i croissant’a.



Adres:
Baker&Spice
47 Denyer Street, Chelsea, SW3 2LX
Londyn

4 komentarze
Poprzedni
Następny