„Gorący kubek”

W pracy w biurze najbardziej ze wszystkiego brakowało mi dobrego obiadu.
W okolicy nie było niczego oprócz chińskiej budki, McDonald’s i Sodexo, gdzie jedynym jadalnym jedzeniem były naleśniki zrobione chyba tylko z mąki i wody. Obiady na telefon w postaci 15 twardawych pierogów czy tona pierniczków alpejskich to była moja dieta, dopóki nie odkryłam cudownej właściwości szybkich zup robionych w wieczór poprzedzający pójście do pracy. I kiedy moi współpracownicy zajadali się zupą z torebki, ja ze słoja przelewałam do kubka swój własny Gorący Kubek.
Z grzankami.
Wiem, że kiedy chodzimy do pracy, często jemy byle co. Z braku czasu czy możliwości. Nawet codzienne wystawne obiady czy kolacje w restauracji nie są w najmniejszym stopniu tak pożywne, jak jedzenie, które przygotujemy sobie sami.

Gorący Kubek 1
Zupa cebulowa z fasolą i rozmarynem

250 g ugotowanej białej fasoli
1 duża cebula, pokrojona w piórka
3 ząbki czosnku, obrane
2 łyżki oliwy
1 listek laurowy
1/2 łyżeczki suszonego, zmielonego rozmarynu (lub łyżka świeżego, drobno posiekanego)
sól i pieprz do smaku
2 łyżki swieżego soku z cytryny
3 szklanki wywaru warzywnego
Na grzanki: kilka kromek białego pieczywa, pokrojonych w kostkę o boku 1 cm

Oliwę rozgrzać na patelni, dodać cebulę, czosnek, szczyptę soli i rozmaryn. Dusić na małym ogniu ok. 15 minut, aż cebula zmięknie i nabierze złotobrązowego koloru.
W garnku podgrzać wywar, dodać fasolę, duszoną cebulę z czosnkiem i listek laurowy. Gotować ok. 30 minut.
Zupę zmiksować, dodać sól, pieprz i sok cytrynowy.

Grzanki: rozgrzać suchą patelnię i smażyć na niej grzanki – 0k 2 minut z każdej ze stron, do czasu aż się zrumienią.
Podawać z zupą.

Smacznego!

8 komentarzy
Poprzedni
Następny