Croissants? Zrobiłam to!


Wciąż gorące, nie zdążyłam jeszcze przetłumaczyć przepisu, ale później zamieszczę fotorelację z mojej produkcji. Robiłam je od piątkowego wieczoru. Początkowo zamierzałam upiec croissants, ale w międzyczasie wpadły mi w ręce zdjęcia Bertineta, na których z ciasta na croissants zrobione były paczuszki czekoladowe. Nie mogłam im się oprzeć! Z połowy ciasta zrobiłam więc paczuszki. Drugą część schowałam do lodówki i jutro upiekę z niej croissants.

Przede wszystkim muszę wyznać, że do zrobienia croissants przymierzałam się od co najmniej trzech lat. Oglądałam zdjęcia i różne przepisy, ale ilość pracy, jakiej wymagały, kazała mi je odłożyć na później.
Od kiedy tydzień temu upiekłam Danish Braid, który mnie po prostu zachwycił, postanowiłam, że, w miarę możliwości, na weekend bedę piekła coś specjalnego, co wymaga więcej pracy, ale daje dużo satysfakcji.
Paczuszki wypełnione są gorzką 70% czekoladą, a ten na zdjęciu, specjalnie dla mojej córki, miłośniczki białej czekolady, jest zrobiony pół na pół z białą i ciemną czekoladą.
Nie wiem, co mogłabym jeszcze dodać… To jest tak dobre – maślane, listkujące, że dzisiaj wydaje mi się, że nigdy nie upiekłam czegoś lepszego. Mam nadzieję, że dokładny opis wykonania, jaki zamieszczę wkrótce, zachęci Was do ich upieczenia. Zapewniam Was – TAKICH naprawdę nigdzie nie kupicie. No, może gdzieś w Paryżu 😉

Przepis i instrukcja wykonaniaTutaj

13 komentarzy
Poprzedni
Następny